Czy na cmentarzu może być wesoło?

   Otóż może. Przykładem tego jest Wesoły Cmentarz znajdujący się w małej rumuńskiej wiosce Sapanta, w okręgu Maramuresz, około 17 kilometrów od przejścia granicznego z Ukrainą i 93 km z Węgrami. Pierwszy raz w życiu, odwiedziłam taką nekropolię. Na cmentarz prowadziła brama, a po obu jej stronach siedzieli ludowi twórcy sprzedający swoje rękodzielnicze wyroby.

Brama wejściowa na Wesoły Cmentarz

Wyroby rękodzieła

     Na cmentarzu rzeczywiście było wesoło, chociażby ze względu na kolorystykę. Przekraczając bramę, widzi się niebieskie kolory tonące w zieleni.

Na cmentarzu w Sapancie

     Jest to bez wątpienia jeden z najbardziej nietypowych cmentarzy na świecie i najoryginalniejszy jaki widziałam. Co wpływa na jego niepowtarzany charakter? Jak na każdym cmentarzu chowa się tu zmarłych, ale otoczenie jest wesołe. Historia sięga roku 1935, kiedy miejscowy artysta ludowy Stan Ioan Pătras wykonał pierwszy nietypowy pomnik. Drewniane rzeźbione krzyże pomalowane    są   na   niebiesko   i   ozdobione   ludowymi   motywami.   Przykrywają    je   dekoracyjnie   wymalowane  zadaszenia o rzeźbionych krawędziach. Ten sposób musiał przypaść do gustu mieszkańcom Sapanty. Obecnie wszystkie groby na cmentarzu utrzymane są w tej formie i kolorystycznej tonacji. Mało tego, na każdym nagrobku znajduje się rysunek postaci, wskazujący na to czym w życiu zajmował się zmarły lub co lubił robić. Nie trzeba znać języka rumuńskiego, aby domyśleć się czy była to gospodyni domowa  zajmująca  się  piastowaniem  dzieci, a  może tkactwem,  czy też rolnik, hodowca, rzeźnik, drwal, muzyk, krawiec, lekarz, a może człowiek lubiący spędzać czas przy kieliszku śliwowicy, lub grze na instrumencie.

     Kolorowe   scenki  rodzajowe  wymalowane  na  pomnikach  przedstawione są w  prosty,  typowy  dla  sztuki  ludowej  sposób. W żartobliwej formie zapisane są też epitafia, ale tu potrzebna jest znajomość rumuńskiego, a może wystarczy translator. Przygotowując się już jakiś czas temu do wyjazdu, przeczytałam, teraz nie pamiętam nawet gdzie, że na jednym z nagrobków wypisane są słowa zapewne od ukochanego zięcia. Brzmią one mniej więcej tak: „Tu leży moja teściowa, gdyby żyła rok dłużej leżałbym tu ja” Nie wiem ile w tym jest prawdy, ale pisząc ten post akurat mi się przypomniało. Każdy pomnik na cmentarzu to dzieło sztuki ludowej. Spacerując tam, miałam wrażenie, jakbym była na wernisażu prezentującym dzieła twórcy ludowego zorganizowanym pod tak zwaną chmurką. Groby ustawione są bardzo ciasno jeden obok drugiego. Trzeba się wręcz przeciskać, aby podejść do tych znajdujących się nieco dalej od alejki. Twórca ludowy Ioan Pătras był prekursorem Wesołego Cmentarza, rozsławił wioskę na cały świat. Ponadto podsunął pomysł przedstawiania w ciekawy sposób społeczeństwa Sapanty, co trwa już ponad 80 lat.

 Warto jest też wejść na chwilę do cerkwi znajdującej się na terenie cmentarza. Zbudowano ją w 1886 roku.  Zobaczyć w niej można naścienne malowidła i ikonostas. Podczas naszego pobytu w Sapancie była remontowana.

Cerkiew na Cmentarzu w Sapancie

Cerkiew na cmentarzu w Sapancie

Wnętrze cerkwi na cmentarzu w Sapancie

Wnętrze cerkwi na cmentarzu w Sapancie

Wnętrze cerkwi na cmentarzu w Sapancie

 Ja wchodziłam na cmentarz bezpłatnie, obecnie trzeba wykupić bilet wstępu. Przejeżdżającym przez Rumunię, polecam zaplanowanie trasy przez Maramuresz i zrobienie krótkiego postoju w Sapancie, by poczuć klimat tego osobliwego miejsca.

Dodaj komentarz