W Los Gigantes

 

     Nadmorskie miasteczko Los Gigantes swą nazwę zawdzięcza klifom olbrzymów (Acantilados de los Gigantes). Można powiedzieć, że z jednej strony otaczają go osławione klify sięgające  600 m, z drugiej zaś łączy się z kolejną nadmorską miejscowością Puerto de Santiago. Niewątpliwie największym atutem Los Gigantes jest zapierający dech w piersiach, widok ogromnych skał oblewanych falami oceanu. Szczególnie pięknie prezentują się one o zachodzie słońca.

Los Gigantes – widok od strony Puerto de Santiago

Klify ciekawie wyglądają również  od strony portu.

Łodzie z klifami w tle

     Nad miejscowością Los Gigantes górują też góry Teno. Miejsca na nowe budynki wydzierane są stokom górskim, buduje się je schodkowo,  jedną ścianą przyklejając niemal do gór.

     Z Puerto de Santiago można dojść do Los Gigantes,  schodząc w dół schodkami z punktu widokowego, z którego rozpościera się  widok na  klify. Przejść nieco do przodu i skręcić w prawo. Trzeba iść dalej prosto by minąć coś w rodzaju wąwozu. Potem należy kierować się w stronę portu. Idąc tam mija się  uliczkę z restauracjami. W Restauracji Tamara, ustawione były klatki z papugami, oraz tukanem w jednej z nich.

     Jeżeli ktoś planuje dojazd do portu samochodem, to może zjechać do samego nabrzeża i zostawić samochód na  płatnym, samoobsługowym parkingu tuż pod mariną. W portowej części można zobaczyć budynki z typowymi kanaryjskimi balkonami.

    W  porcie  na  tle  ogromnych  klifów zacumowane są liczne łodzie żaglowe i motorowe. Z tego miejsca wypłynąć można w rejs, w celu podziwiania klifów lub obserwowania delfinów i wielorybów. Odbywają się też rejsy do wąwozu Masca. Jak zauważyłam na jednym z folderów można też płynąć z Masca do Los Gigantes.  Jest to pewnie oferta dla tych, co chcą zrobić sobie spacer wzdłuż wąwozu  i  wrócić drogą  morską  do  Los  Gigantes.  Takie  rejsy  odbywają się kilkakrotnie w ciągu dnia. Podczas naszego pobytu w porcie, przypłynął „piracki” statek wycieczkowy. Wyglądał bardzo ciekawie z armatami i sylwetkami piratów na pokładzie. Wysiadający z niego rodzice z dziećmi mieli wymalowane na twarzach kotwice.

Statek piracki w Los Gigantes

Łodzie wycieczkowe na tle klifów

     W porcie umieszczone są znaki ostrzegawcze informujące o niebezpieczeństwie przelewania się fal i możliwości zalania.  W Los Gigantes jest czarna plaża, ja niestety do niej nie dotarłam.

     W miejscowości znajduje się kościół, w którym odbywają się katolickie msze. Ciekawym, nie spotykanym u nas zjawiskiem jest bliskość restauracji na placu przed kościołem. Stoliki restauracji ustawione są na placu i dochodzą niemalże do wejścia do świątyni. Podczas naszego spaceru o 17:00, kościół był otwarty, właśnie rozpoczynała się msza, w której uczestniczyło kilku wiernych.

Kościół w Los Gigantes

Ołtarz Kościoła w Los Gigantes

     Osobiście nie wybrałabym Los Gigantes na miejsce wakacyjnego odpoczynku. Natomiast, jeżeli zaplanowało się pobyt w Puerto de Santiago warto jest zrobić sobie krótki spacer do sąsiedniej miejscowości. Dla chętnych na taki wypad wklejam fragment planu miasta w poście W Puerto de Santiago.

2 komentarze

    • Aga z podróżyszczypta, 25 marca 2017, 19:28

    Odpowiedz

    już sama nazwa zachęca do odwiedzenia 🙂

      • admin, 26 marca 2017, 17:00
      • Autor

      Odpowiedz

      Rzeczywiście, widok klifów jest niesamowity, a zwłaszcza o zachodzie słońca.

Dodaj komentarz