Wizyta w herbaciarni, ulica Qianmen, Plac Tiananmen i  Zakazane Miasto w Pekinie – cz. 2

     Kolejny dzień rozpoczęliśmy bardzo przyjemnie od wizyty w chińskiej herbaciarni, gdzie degustowaliśmy i uczyliśmy się parzyć herbaty:  czarną,  zieloną,  jaśminową  i  owocową.  W   specjalnie  przygotowanym pomieszczeniu  zasiedliśmy przy  jednym stole z  bardzo  subtelną,  miłą    i   młodą  Chinką,  która przekazywała nam tajniki  parzenia herbaty.  Nauczyła  nas   trzymania  czarek z gorącym napojem. W inny sposób niż kobiety robią to mężczyźni. Nie wiem, czy wiecie, że herbatę nasypaną do sitka zaparzać można kilkakrotnie. Pierwszym razem przelewa się ją tylko gorącą wodą i od razu wylewa. Dopiero za drugim razem herbata zalana wodą, nadaje się do picia. Ja po wizycie w Chinach przerzuciłam się na herbaty sypkie, nie piję już z torebek.

     W rogu ustawiono ciekawą dekorację ze sprasowanej herbaty. Z większej części  odrywa się mniejsze kawałki i zaparza.

     Sam pokaz był bezpłatny. Po degustacji mogliśmy kupić wybrany rodzaj herbaty w sklepiku. Nie były tanie. Na półkach oprócz herbat stały przepiękne filiżanki i całe zestawy z dzbankami.

     Po porannym rytuale picia herbaty czekał nas przejazd metrem. Zdziwiliśmy się, że nie było tłoku. Mieliśmy nawet miejsca siedzące. David ustalił program tak, aby zminimalizować dyskomfort jazdy w zatłoczonych pociągu. Wysiedliśmy na stacji Qianmen pod południową Wieżą Łuczniczą Bramy Przedniej wiodącej do Zakazanego Miasta.

     Najpierw jednak przeszliśmy przez ozdobną bramę Zhengyang Bridge stojącą naprzeciwko wieży, na bardzo czystą i szeroka ulicę Qianmen.

     Tam to dopiero poczuliśmy, że jesteśmy w Chinach. Ulica wyłączona jest z ruchu samochodowego, ale znajdują się na niej tory po których jeździ turystyczny tramwaj. Zachwycaliśmy się kolorowymi budynkami, barami szybkiej obsługi, sklepami z chińskimi napisami, licznymi pomnikami i czerwonymi lampionami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     Stojąc tyłem do bramy, po lewej stronie ulicy znajduje się salon Peugeota. Łatwo go odnaleźć bo stoi przed nim pomnik samochodu. Miłośnicy motoryzacji mogą zajrzeć tam na chwilę i obejrzeć prezentowane modele.

     Skręciliśmy jeszcze w prawo, w boczną bardzo starą uliczkę Dazhalan i weszliśmy do  apteki, gdzie między innymi sprzedawane są korzenie żeń-szenia, bagatela osiągające cenę nawet do 3000000 juanów.

     Ruszyliśmy w stronę słynnego Placu Niebiańskiego Spokoju Tian’an Men. Obeszliśmy Jian Lou – Wieżę Łucznika wybudowaną  za  czasów  dynastii  Ming.  I  weszliśmy  na  największy  publiczny  plac  o  wymiarach  800 m  na  300 m  sąsiadujący z Zakazanym Miastem.

     Najdalej na południe od Zakazanego miasta stoi 40 metrowa baszta Zhengyang Men-Brama Patrząca w Słońce, w której siedzibę ma muzeum historii Pekinu. Jest to jedna z dziewięciu bram murów wewnętrznych okalających Zakazane Miasto.

     Przed nim znajduje się Mauzoleum Mao Zedonga z zabalsamowanym ciałem  przywódcy.

     W samym środku placu wznosi się granitowy Pomnik Bohaterów Ludowych z 1958 roku.

     Stojąc twarzą do Zakazanego Miasta po prawej stronie zobaczyć można gmach  Muzeum Narodowego, a po lewej Wielką Halę Ludową.  Na placu powiewają czerwone flagi.

     Nasze zainteresowanie budzili żołnierze maszerujący w poprzek placu.

     Było mniej ludzi niż się spodziewaliśmy. Niektórzy zmęczeni siadali na betonowych płytkach, na placu nie ma ławek.

     Nasze zaciekawienie najbardziej budziła widoczna na północnej stronie placu Tian’an Men Brama Niebiańskiego Spokoju długości 66m i wysokości 32 m. Wybudowana za czasów dynastii Ming stanowiła łącznik między Zakazanym Miastem, a światem zewnętrznym.  Pod bramą, tuż przy barierkach zbiera się najwięcej turystów robiących sobie zdjęcia na tle symbolu Chin. Na murze bramy wisi ogromny portret Mao Zedonga.

     By dostać się do Zakazanego Miasta większość przechodzi przez bramę. David poprowadził nas bokiem, z lewej strony, przez park Zongshang i w ten sposób ominęliśmy kolejki.

      By dostać się do parku trzeba wykupić bilet w wysokości 10 RAM. Rosną w nim stare kilkusetletnie drzewa.

W parku

W parku

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     W drodze minęliśmy Ołtarz Ziemi i Ziarna zbudowany jako świątynia, za czasów dynastii Tang.

Ołtarz Ziemi i Ziarna

     W kasie znajdującej się za Bramą Niebiańskiego  Spokoju David kupił  bilety  uprawniające  do  wejścia  na teren Zakazanego Miasta i ustawiliśmy się w niedługiej kolejce (jedynej w jakiej staliśmy w Pekinie) sprawnie się posuwającej w stronę Bramy Południkowej. W 1987 roku obiekt wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

     Stanie w niej zajęło dosłownie chwilę. Położyliśmy bagaże na taśmę i po kontroli znaleźliśmy się w kompleksie, z którego począwszy od XV wieku, przez niemal 500 lat, sprawowało rządy 24 cesarzy z dynastii Ming i Qing. Po przejściu przez ogromne wrota ostatniej, szóstej z kolei bramy prowadzącej do Zakazanego Miasta znaleźliśmy się w samym sercu kompleksu. Za czasów największej prosperity dynastii Qing,  na terenie Zakazanego Miasta mieszkało, bagatela 10 tyś osób. Niegdyś mogli w nim przebywać cesarze i dygnitarze, a obecnie i my mogliśmy też tam spacerować. Zakazane Miasto otoczone jest murem i fosą. Dla zwiedzających Zakazane Miasto otworzono w 1949 roku.

     Za Bramą Południkową rozmieszczonych jest pięć marmurowych mostów, symbolizujących pięć cech konfucjańskich, a za nimi Brama Najwyższej Harmonii, w której niegdyś witano gości. Chronią ją wyrzeźbione sylwetki lwów.

     Po  przejściu  przez bramę  zobaczyliśmy, jak się okazało, największy budynek kompleksu, Pawilon Najwyższej Harmonii.  To w nim miały miejsce najważniejsze cesarskie uroczystości. Weszliśmy też obejrzeć kolekcję biżuterii. Nie mogliśmy przeoczyć tej wystawy, bo po obu stronach budynku od strony północnej, znajdują się wielkie ciemne bilbordy informujące o niej.

     Opisane przeze mnie budowle to nie jedyne znajdujące się w Zakazanym Mieście. W tej samej linii stoi jeszcze pawilon Środkowej Harmonii i nieco dalej Pawilon Trwałej Harmonii. Do tej pory wspomniałam głównie o budynkach biegnących na linii północ południe i usytuowanych w centralnej części, na linii Smoka, jak mówił David.

     Wychodząc z wystawy przeszliśmy górną częścią muru obronnego biegnącego po prawej stronie z południa na północ dotarliśmy do wieży, w której można obejrzeć krótką projekcje filmu, pokazującą krok po kroku budowę budynku, bez użycia gwoździ. Przeszliśmy murem na zachodnią stronę. Miedzy wieżami mieliśmy widok na kolejną część znajdującą się w Zakazanym Mieście.

     Na wielu dachach budynków umieszczono strażników budynków. Rzeźby zwierząt związanych z wodą,  chronić miały budowle przed pożarem.

     Kompleks  opuszczaliśmy przechodząc przez zielone cesarskie ogrody.

dav

   Całodniowe zwiedzanie dostarczyło nam wielu niezapomnianych wrażeń. Czekaliśmy na więcej, bo kolejne atrakcje zaplanowane już były na kolejny dzień.

Dodaj komentarz