Co robić przez 6 godzin podczas międzylądowania w Amsterdamie?

     Amsterdam był naszym miejscem przesiadki w drodze do Pekinu. W stolicy Holandii, na lotnisku Schiphol, wylądowaliśmy planowo około godziny ósmej. Lot do Pekinu mieliśmy o 14:50, tak więc do zagospodarowania zostało  niespełna sześć godzin. Nie planowaliśmy spędzić ich na lotnisku, już w Polsce wiedzieliśmy, że pojedziemy do centrum. Nie stanowi to problemu, bo pociąg odchodzi z lotniska i jedzie tam około pół godziny. Sprawnie kupiliśmy bilety w żółtych automatach. By nie tracić czasu, już w Polsce zaopatrzyliśmy się w bilon, od razu wybraliśmy też opcję biletów powrotnych. Pamiętajcie, koniecznie przed wejściem na schody prowadzące w dół na peron, trzeba skasować bilet. Wysiada się na trzecim przystanku. Już sam budynek Dworca Amsterdam Centraal działającego od 1889 roku jest godny uwagi. Ten okazały gmach  jest doskonałym przykładem holenderskiej architektury neorenesansowej.

     Miasto budziło się dopiero do życia, panowała leniwa atmosfera. Pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę Placu Dam. Idąc tam przechodziliśmy obok kilku krzywych domów.

     Po przejściu około 800 m ukazał się budynek Pałacu Królewskiego, z jego prawej strony Nowy Kościół, a z lewej Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud.

Pałac Królewski na Placu Dam w Amsterdamie

Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud

Nowy Kościół

        Po przeciwnej stronie pałacu stoi pomnik ofiar II wojny światowej zbudowany w formie białego obelisku.

Pomnik ofiar II wojny światowej

     Dalej ruszyliśmy ulicą Rokin, na Targ Kwiatowy (Bloemenmarkt) znajdujący się około kilometra od Placu Dam. Charakterystycznym punktem, przy którym zlokalizowano Targ Kwiatowy, jest budynek z wieżą zegarową. To za nim znajduje się kanał wodny i Bloemenmarkt.

     Poza licznymi kwiatami ciętymi i suszonymi, można zaopatrzyć się w różne sadzonki i pamiątki, trafiliśmy też na sklep z sabotami. Nie odpuściłam sobie przyjemności zrobienia zdjęcia w takiej scenerii.

     Czas mijał, a my wolnym krokiem kierowaliśmy się w stronę dzielnicy Czerwonych Latarni. Po drodze minęliśmy Aluminiowy Most oraz Muzeum Marihuany.

   Weszliśmy w uliczki z witrynami, w których prezentowały się w sumie trzy panie – ranne ptaszki, widocznie w sobotę przed 11:00 nie wszystkim chciało się już pracować. W pobliżu dzielnicy Czerwonych Latarni stoi Stary kościół (Oude Kerk).

     Na  koniec  poszliśmy  w  stronę  Muzeum  Techniki  i  Nauki  NEMO.  Znajduje  się  tam taras  widokowy, z którego podziwiać można panoramę miasta i port. Budynek kształtem przypomina tonący statek. Dodatkową atrakcją tego miejsca są, rosnące tam różnokolorowe tulipany.

     Wejście na taras jest bezpłatne. W pobliżu stoi replika żaglowca VOC „Amsterdam„. W drodze do dworca mijaliśmy postój rowerów, ciekawa jestem jak w tym gąszczu jednośladów właściciele odnajdują swój.

 

     Amsterdam to niewątpliwie urokliwe miasto, z interesującymi wystawami, ale wszechobecne śmieci bardzo psują jego wygląd. Momentami miałam wrażenie jakbym przechodziła przez śmietnik, byłam mocno zdziwiona tym widokiem.

   W tak krótkim czasie nie mogliśmy pozwolić sobie na wchodzenie do wnętrz. Obeszliśmy bez pośpiechu, tyle ile się dało. Pokonaliśmy w sumie około 8 km. Chcieliśmy poczuć klimat Amsterdamu i mimo krótkiej wizyty, udało nam się zobaczyć symbole Holandii: rowery, kanały, saboty i tulipany.

     Bez problemu wróciliśmy na lotnisko tą samą drogą. Koszt całego dnia to cena biletu z lotniska do centrum i z powrotem. Każdemu, kto ma kilkugodzinną przesiadkę w Amsterdamie polecam opuszczenie lotniska o udanie się do centrum. Nie wspominam tu o jedzeniu, bo posiłki jedliśmy w samolotach.

 

Trasa spaceru 

Dodaj komentarz