Preikestolen – o zdobywaniu półki skalnej

     Klif Preikestolen wznosi się 604 m nad wodami Lysefjord, powierzchnia jego płaskiego szczytu ma wymiary 25mx25m.

     Początek lipca, pogoda jest nietypowa jak na Norwegię, słonecznie i bardzo ciepło. Poprzedniego dnia byliśmy w okolicach lodowca Flgefonna. Na  nocleg zatrzymaliśmy się na Wathne Camping, w domku nazywanym przez Norwegów hytte.

Wathne Camping

     Jest to czteroosobowy domek z dwoma małymi sypialniami i pokojem z małym aneksem kuchennym. Na wyposażeniu jest mikrofala, czajnik elektryczny, lodówka, naczynia i sztućce. W domku jest też łazienka. Samochód można zaparkować przy domku.  Nocleg dla czterech osób to koszt 900 NK, w cenie jest pościel. Za ręcznik od osoby liczą sobie dodatkowo 25 NK, oczywiście jeżeli ktoś potrzebuje, a za sprzątanie 300 NK. My ręczniki mamy swoje. Jeśli ktoś nie chce ponosić dodatkowego kosztu za serwis room, istnieje możliwość samodzielnego sprzątnięcia domku. Kamping wybrałam ze względu na bliskie sąsiedztwo Preikestolen, oddalonego od niego około 20 km, czyli 30 minut jazdy samochodem. Wyjeżdżamy ok 7:00. Recepcja jest jeszcze nieczynna, klucze wrzucamy do skrzynki. Po półgodzinnej jeździe wjeżdżamy na duży parking.  Są toalety, a przed nimi kran, z którego można nabrać wodę w drogę. My mamy swoją. Ruszamy na szlak i przechodzimy go bez większych trudności. A jak to wygląda? Czytajcie dalej.

     Przed wejściem na szlak możecie na chwilę zatrzymać się przy tablicy informacyjnej, aby zapoznać się z czekającą Was trasą. Przed Wami 4 km drogi do celu: pnącej się w górę, opadającej w dół lub biegnącej płasko.

     Ruszając na szlak, przejdźcie małym tunelem i zacznijcie wspinać się pod niezbyt stromą górę. Po około półkilometrowym, nietrudnym podejściu dojdziecie do bardziej płaskiego terenu, skąd zobaczyć można parking leżący w dole. Tu doskonale będzie widać, jak wysoko wspięliście się. To jeszcze nie koniec.

     Dalej droga jest w miarę równa, to znowu trzeba wchodzić po kamiennych schodach lub schodzić nieco w dół. Za jakiś czas znowu zobaczycie parking. Tym razem budynki będą bardzo małe.

     Po przejściu około 1,5 km, przechodzić będziecie po drewnianej kładce biegnącej płasko po bagnistym terenie. Ten odcinek to odpoczynek. Jak będziecie mieli szczęście, na sąsiednich drzewach zobaczycie liczne ptaki.

     Dalej czeka Was kamieniste meczące podejście w górę.  Odległość do Preikestolen  podawana  na znakach będzie coraz  mniejsza.

     Gdy zostanie Wam około 1,5 km do półki skalnej, nieoczekiwanie dojdziecie do jeziorka.

 

     Za jeziorkiem rozpościera się bardziej płaski teren.  Podczas naszego marszu stało tam kilka namiotów.

     Gdy zostanie  od celu  1,3 km, po zejściu nieco w dół znowu czeka Was ostatnie, z tych  bardziej stromych podejść w górę. Około 500 m od końca,  po drodze miniecie mostki z zaczepionymi kłódkami.

     Po ich minięciu  już  dosłownie  chwila  i  za  zakrętem  zobaczycie  majestatyczny  Lysefjord.  Tu czekają  Was  zatykające  dech w piersiach widoki.

Lysefjord

Odpoczynek na tle Lysefjordu

     Tak naprawdę  dotarliście do celu, przed oczami ukaże się w całej okazałości Preikestolen.

Preikestolen

   Możecie wspiąć się nieco wyżej, na pobliskie skały z których półka skalna jest doskonale widoczna.

Preikestolen

     Macie czas na odpoczynek, kiedy postanowicie wracać, zależy od Was.

Kilka praktycznych rad

     Czy wejście na Preikestolen wymaga ogromnego wysiłku? Dla osób, które mają mało ruchu może okazać się trudne, ale do zrealizowania. Uczestnicy naszej  grupy to osoby od 16 do 59 lat. Wszyscy dali radę. Mijaliśmy osoby wchodzące z małymi dziećmi lub z psami. Mi zdecydowanie łatwiej się schodziło, choć czułam już zmęczenie.

     Ja, na dwa tygodnie  przed wyruszeniem do Norwegii przygotowywałam się na wchodzenie na Preikestolen. Robiłam małe treningi w formie kilkukrotnych wejść na kamienne schodki, które mamy w Łomży. I to był bardzo dobry pomysł.

     Pamiętajcie o odpowiednim, wygodnym obuwiu. Ja miałam buty trekkingowe z antypoślizgową podeszwą. Mimo, że  było sucho, dzięki butom czułam się stabilniej. Szczególnie czuło się ich wartość przy schodzeniu. Takie obuwie tym bardziej będzie potrzebne, im w mniej korzystnych warunkach pogodowych będziecie wchodzić na klif.

     My rozpoczynaliśmy wspinaczkę  rano, niektórzy już wracali. Tak naprawdę rano jest niewielki ruch, momentami nikogo nie widać. Po pierwsze lżej się idzie gdy nikt nie „leży ci na plecach, po drugie ma się zdjęcia bez nieznanego towarzystwa w tle. Mieliśmy rewelacyjną pogodę i super widoczność. Wyruszyliśmy z parkingu około 8:00. Wejście z odpoczynkami i zdjęciami wahało się w naszej grupie od 1,40 h do 2,3 h. Każdy szedł we własnym tempie. Gdy wchodziliśmy było jeszcze chłodno. Pod koniec schodzenia, słońce mocno przypiekało. O tej porze podejście byłoby dużo trudniejsze. Gdy byliśmy już na parkingu wiele osób dopiero zaczynało przygodę z Preikestolen.

     Pamiętajcie o zabraniu ze sobą wody. Ja po trudach schodzenia do świeżej wody nalanej z kranu przed toaletami, dorzuciłam pastylki z multiwitaminą. Taki napój wszystkim bardzo smakował.

     Cała wyprawa zajęła nam około 5h.

     Wejście na Preikestolen jest bezpłatne. Za parkowanie samochodu trzeba zapłacić 200 NK. Są szlabany ograniczające wyjazd. My płaciliśmy gotówką osobom z obsługi ubranym w pomarańczowe kamizelki i to one podnosiły nam szlaban.

   Wysiłek poniesiony w celu wspięcia się na Preikestolen był wart widoków i wrażeń. Tu podziękowania należą się Basi, uczestniczce naszej norweskiej wyprawy, która była pomysłodawczynią zdobycia półki skalnej.

Dodaj komentarz