Meteory – klasztory zawieszone na skałach

     Niezapomnianych wrażeń dostarczył nam wyjazd w rejon monumentalnego masywu skalnego wznoszącego się pomiędzy Niziną Tesalską, a górami Pindos. Na rozległej nizinie mogliśmy zobaczyć skały z piaskowca i zlepieńca osiągające do 540 m n.p.m.  Najpiękniejsza i najbardziej widowiskowa część masywu wznosi się nad miastem Kalambaka. Piękno i jednocześnie niedostępność ostańców w kształcie stożków, szpikulców i grzybów przyciągnęło w te strony, przed setkami lat, pustelników.

     Z czasem zaczęli budować tam monastyry. Usytuowanie budynków na szczytach niedostępnych wzniesień zapewniało im bezpieczeństwo i izolację. Do prawosławnych klasztorów malowniczo położonych na szczytach ostańców dostać się można było w siatkach wciąganych na górę linami. W taki sposób dostarczano też wszystkie potrzebne towary. Na pytanie, kiedy wymieniano liny w siatkach, przewodnik żartobliwie odpowiedział, że wtedy gdy się urwały.

     Powstanie pierwszego klasztoru – Wielkiego Meteora z inicjatywy św. Anastazego datuje się na 1336 rok. Według legendy wzniósł się on w górę na skrzydłach orła. Do XVI wieku wybudowano 24 klasztory, każdy na innej skale.

     Do obecnych czasów zachowały się 4 męskie i 2 żeńskie klasztory: Świętego Mikołaja, Świętej Teresy, Świętego Stefana,Wielki Meteor Przemienienia Pańskiego usytuowany na najwyższej skale, Russanu zwany też Świętej Barbary i Warłama.

Monastyr Ajos Stefanos

Monastyr Ajos Stefanos

Wielki Meteor

Russanu zwany też Świętej Barbary

Meteor Russanu zwany też Świętej Barbary

     W 1988 roku Klasztory te wpisane zostały na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

     Obecnie na teren większości monastyrów prowadzą pomosty i schody. Zadziwiające jest, że dawne konstrukcje linowe nadal są sprawne.

     Patrząc na monastyry wieńczące szczyty, aż trudno uwierzyć, że są one dziełem rąk ludzkich. Wyglądają jakby wyrastały z gór.

     Niezwykle emocjonujący był wjazd autokarem pod monastyry po górskich serpentynach. Greccy kierowcy wykazali się wspaniałymi umiejętnościami kierowania autobusem. Pokonując kolejne zakręty wąskich serpentyn cały czas miałam wrażenie, że za moment koła autokaru nie zmieszczą się na asfalcie drogi tylko zawisną nad przepaścią i pociągną za sobą resztę. W trakcie wjazdu na górę, kierowca zatrzymywał autokar w miejscach, z których najlepiej widać było położenie monastyrów. Można było wówczas wysiąść zrobić zdjęcia lub kontemplować niesamowite widoki.

     Podczas jednodniowej wycieczki ze Stavros weszliśmy na teren Wielkiego Monastyru. Jest on nadal czynny i spotkać można tam duchownych. Przy wejściu na jego teren od kobiet wymagana jest spódnica zakrywająca kolana. Niedopuszczalne są nawet długie spodnie. Jeżeli jednak niewiasta nie posiada takiej garderoby, może przy wejściu otrzymać coś w rodzaju pareo,  do przykrycia spodni  czy  krótkiej  spódnicy.  Podczas  krótkiej wizyty,mieliśmy możliwość zobaczyć tam pozłacany ołtarz i bizantyjskie polichromie z XV i XVI wieku.  W  jednym z pomieszczeń udostępnionych do zwiedzania, na pólkach umieszczono miedzy innymi czaszki założycieli klasztoru. Są też punkty widokowe, z których rozciąga się widok na skalne ostańce.  W drodze powrotnej przewodniczka zwróciła naszą uwagą na nisze wydłubane w wysokich partiach skał. Stanowiły one niegdyś miejsca odosobnienia, które wybierali pustelnicy w ramach umartwiania się i medytacji.

     Ostatni rzut oka na Meteory mieliśmy z Kalambaki, gdzie zatrzymaliśmy się na krótki postój i posiłek. Wyjazd był męczący, ale wart wysiłku.

2 komentarze

  1. Odpowiedz

    W tym roku wybieram się ponownie na wakacje do Grecji /Riwiera Olimpijska/, więc mam nadzieję, że uda mi się w końcu zobaczyć Meteory:)
    Piękne zdjęcia:)

      • admin, 15 lutego 2019, 17:46
      • Autor

      Odpowiedz

      Dziękuję za komentarz. Meteory robią wrażenie, a nie mniejsze dojazd do nich. Ja też wybierałam się na Meteory będąc na Riwierze Olimpijskiej.

Dodaj komentarz