Na Starym Mieście, tyglu religijnym Jerozolimy

Jerozolima to miasto trzech wielkich religii monoteistycznych: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Głównym miejscem pielgrzymek ich wyznawców jest Stare Miasto, które w 1981 roku znalazło się na  liście światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO, a w 1982  na liście Zagrożonych Miejsc Światowego Dziedzictwa. Zajmuje ono powierzchnię około 2,5 km2 i otacza je 12 metrowy mur. W obrębie murów wyróżnia się dzielnicę Ormiańską, Chrześcijańską, Żydowską, Muzułmańską i wzgórze Świątynne.


Nie ukrywam, że od wielu lat, miałam z tyłu głowy wyjazd do Jerozolimy. Wybrałam się tam na jednodniową wycieczkę podczas zimowego pobytu w Egipcie w 2011 roku. O szczegółach organizacyjnych wyjazdu można przeczytać we wpisie Do Jerozolimy z Egiptu. Czy warto?

Spotkanie z Jerozolimą rozpoczęliśmy z samego rana, od punktu widokowego, z którego rozpościerał się widok na miasto i Wzgórze Świątynne z Kopułą na Skale, świętym miejscem muzułmanów. Wyznawcy Mahometa wierzą, że tam wzniósł się on do siódmego nieba. Autokar na krótką chwilę zatrzymał się na parkingu, abyśmy mogli wyjść i popatrzeć na panoramę miasta. Wzrok przykuwała złota kopuła islamskiej świątyni. Ranek był chłodny, na wzniesieniu wiało, a w powietrzu wisiał deszcz. Tereny te są ubogie w wodę i nasza polskojęzyczna przewodniczka mieszkająca w Izraelu, cieszyła się, że będzie padać. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć przejechaliśmy w okolice Starego Miasta.

x-default

Idąc pod Ścianę Płaczu, przechodziliśmy obok meczetu Al-Aksa, jednej
z ważniejszych świątyń muzułmańskich na świecie. Była wczesna godzina, mijało nas wielu ortodoksyjnych Żydów, spieszących się do pracy.

Ściana Płaczu, długości 57 m, to pozostałość muru herodiańskiego, otaczającego niegdyś Świątynię Jerozolimską, wzniesioną przez króla Salomona. Obecnie jest miejscem modlitw Żydów. Podzielona zastała na dwie strefy. W jednej modlą się kobiety, a w drugiej, oddzielonej płotem, mężczyźni. Aby dojść pod ścianę płaczu mężczyźni musieli zdejmować swoje okrycia głowy i nakładać białe jarmułki, które po opuszczeniu placu wrzucali do specjalnie przygotowanych pojemników. Wierni wsuwali w szpary muru karteczki z modlitwami. Kobiety nie miały żadnych obwarowań by móc  podejść pod Ścianę Płaczu.

Ściana Płaczu
Ściana Płaczu

Przeszliśmy też częścią drogi krzyżowej, od V stacji, wiodącą wśród ciasnych uliczek miasta. Na początku były opustoszałe, a potem zapanował na nich ruch, właściciele otwierali swoje liczne sklepiki z pamiątkami i smakołykami. Stacje drogi krzyżowej oznaczone są cyframi rzymskimi. Trzeba być uważnym, bo łatwo można je przeoczyć. Wcześniej zupełnie inaczej wyobrażałam sobie to miejsce.

Na końcu drogi Via Dolorosa, którą Chrystus szedł na Golgotę, stała Bazylika Grobu Pańskiego. Świątynia wyglądała jakby wrosła w mury starego miasta, Nie mogliśmy zobaczyć jej w całej okazałości. Wejście wyglądało niepozornie. Nad nim  wisiała drabina, wyglądała jakby za moment miała spaść na ziemię. Nikt jej nie zdejmuje, bo skoro nie wiadomo kto i kiedy ją tam umieścił, to nie wiadomo, które z wyznań jest odpowiedzialne za jej zdjęcie. W swoim wnętrzu mieści kilka kaplic należących do różnych wyznań. Po prawej stronie od wejścia do Bazyliki prowadzą schody do kaplicy Franków.

Po przekroczeniu bramy świątyni, podeszliśmy pod Kamień Ostatniego Namaszczenia, uważany za miejsce namaszczenia ciała Jezusa, po zdjęciu
z krzyża. Po wejściu po schodach na górę, podeszliśmy pod odsłonięty fragment skały w katolickiej Kaplicy Ukrzyżowania i pod ołtarz Najświętszej Marii Panny w prawosławnej kaplicy Śmierci na Krzyżu , stojący w miejscu ukrzyżowania Chrystusa. Był tam otwór, po krzyżu. Każdy może podejść schylić się i dotknąć to miejsce ręką. Jedni robią to w skupieniu i zadumie inni bez większych przemyśleń po prostu, bo robią to inni.

Ołtarz w prawosławnej kaplica Śmierci na Krzyżu

Ponownie zeszliśmy na dół i udaliśmy się w stronę rotundy Zmartwychwstanie z Grobem Jezusa. Nad wejściem paliły się lampy oliwne, po obu stronach stali dwaj duchowni prawosławni, dbający
o porządek. Tym razem nie tylko, że nie było tłumów, to nikt nie poganiał.  Weszłam oczywiście, na krótką chwilę do Grobu Pańskiego, i to  wywarło na mnie chyba największe wrażenie.

Lampki wiszące nad wejściem do Rotundy Zmartwychwstania

Weszliśmy do franciszkańskiej kaplicy ukazania się Chrystusa Matce. Na jednej ze ścian stały wykonane z żelaza figurki, przedstawiające sceny drogi krzyżowej.

Mieliśmy też czas by zajrzeć do dawnego kościoła Krzyżowców obecnie greckokatolickiej prawosławnej kaplicy.

Ikonostas w kaplicy greckokatolickiej

Na koniec nasza przewodniczka zaprowadziła nas do bardzo surowych
w wyglądzie i jednocześnie niebywale zniszczonych kaplic. Sprawiały wrażenie, jakby nikt się nimi nie zajmował. Stały i niszczały.

Opuszczając Stare Miasto przeszliśmy obok Cytadeli Dawida, twierdzy tureckiej z XVI wieku.

W dniu naszego pobytu w Jerozolimie, z Egiptu nie wyjechały grupy organizowane przez rezydentów. Mieliśmy szczęście, że nie było wielu pielgrzymek. Dlatego nigdzie nie było tłumów i nie musieliśmy tracić czasu w kolejkach. Panował spokój, był czas na skupienie i przemyślenia. Tego dnia, po opuszczeniu tygla religijnego w Jerozolimie, czekała nas jeszcze wizyta w Betlejem i krótki postój nad Morzem Martwym.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.