Wzdłuż brzegów Starej Pregoły

Stara Pregoła jest odnogą Pregoły, a nad brzegami jej znajduje się kilka interesujących obiektów. Niektóre z nich mieliśmy okazję zobaczyć, podczas drugiego dnia zwiedzania Kaliningradu. Samochód postawiliśmy na parkingu przy markecie Wiosna, niemal naprzeciwko Wioski Rybackiej.  Tu wznosi się wieża latarni morskiej wysokości 33 m z platformą widokową, na którą prowadzi ponad 130 schodów. Latarnia morska sąsiaduje z budynkami, których ściany szczytowe ozdabiają murale. W ich podwojach mieści się teraz hotel i restauracja.

Wioska Rybacka

Tu znajdziecie też dwa pomniki: ławeczkę z rybakiem i małpką, a może z marynarzem oraz kobietę wyglądająca zza drzwi.

Warto podejść do brzegu rzeki, skąd jest widok na Wyspę Kanta i stojący na niej Kościół Katedralny.

Przy brzegu, w niewielkim porcie, stoją przycumowane stateczki turystyczne. Za 500 rubli proponowano nam 45 minutowy rejs po rzece. Odłożyliśmy go na kolejny raz.

Mały port przy Wiosce Rybackiej

My ruszamy na Wyspę Kanta. By się do niej dostać trzeba przejść przez najstarszy most, zwany Miodowym, obecnie obwieszony licznymi kłódkami, przyczepianymi przez zakochanych. Niemal naprzeciwko wejścia na most wiodący na wyspę, stoi dom żydowski z 1905 roku i synagoga.

Głównym budynkiem na wyspie jest Kościół Katedralny postawiony w XIV wieku i zniszczony, w niemal 90%, podczas II wojny światowej.

Obecnie nie odbywają się tu nabożeństwa, urządzono w nim muzeum. Na dole jest sala, w której mają miejsce koncerty organowe, zwiedzenie jej kosztuje 100 rubli. Warto tam wejść by zobaczyć przepiękne organy.

Stojące po środku ławki wyposażono w oparcia, które można przekładać na dwie strony. Ustawia się je w zależności od tego, w którą stronę ma być zwrócony słuchacz.  Miejsce dla orkiestry przygotowano, na prezbiterium, po przeciwnej stronie organów.

Przy wyjściu z sali koncertowej znajdują się zdjęcia obrazujące zniszczoną świątynię w wyniku działań wojennych. Wyższe piętra zajmuje Muzeum Emanuela Kanta, słynnego filozofa, rodowitego kaliningradczyka, a raczej królewczanina, bo gdy urodził się Kant, obecny Kaliningrad był miastem należącym do  Prus Wschodnich i wówczas Polacy nazywali je Królewcem.  Za wejście do muzeum trzeba zapłacić 250 rubli. Niech Was nie zwiedzie nazwa muzeum. Tak naprawdę poświęcone jest ono nie tylko Kantowi, ale i historii Kaliningradu. Na najniższym piętrze ustawiono makietę historycznego centrum Królewca z 1937 roku.

W jednej z sal znajdziecie kolekcję numizmatyczną, na której prezentowane są banknoty i bilon z różnych stron świata, jest i stara, polska pięćsetka z wizerunkiem Tadeusza Kościuszko.

W innej sali ustawiono manekiny ubrane w stroje krzyżackie.

Największe wrażenie zrobiła na mnie biblioteka Wallenroda. Książki mieszczono na pólkach regałów z rzeźbionymi, ozdobnymi wykończeniami.

Biblioteka Wallenroda

W muzeum znajdziecie postać Kanta w typowym stroju, który nosił filozof.

W Muzeum Kanta

Wadą muzeum jest to, że mieści się na kilku piętrach, na które prowadzą liczne schody o wysokich stopniach. Jeżeli nie chcecie zwiedzać muzeum, możecie wejść, bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów, do wnętrza katedry i zajrzeć do dwóch małych bocznych kapliczek.

Ikona Niezniszczalnej Ściany (Нерушимая стена) w Katedrze

Do murów katedry przylega mauzoleum Emanuela Kanta. Mimo ogromnych zniszczeń katedry, mogiła Kanta z 1924 roku ocalała.

Sąsiaduje z nią pomnik twórcy miejskiego uniwersytetu. Obchodząc katedrę, zwróćcie uwagę na epitafia umieszczone na zewnętrznych ścianach dawnej świątyni.

Niedaleko wejścia do katedry stoi pomnik cara Piotra I.

Kościół Katedralny, a w nim Muzeum Kanta
Pomnik Piotra I

Na wyspie Kanta znajduje się park z rzeźbami i ławeczkami, przyjemne miejsce na krótki wypoczynek.

Przy brzegu Pregoły, wędkarze łowią ryby na tle pomnika poświęconego pionierom połowów oceanicznych i statków- muzeów.

Tym razem, z braku czasu, nacieszyliśmy tylko oko widokiem przeciwległego brzegu z postanowieniem, że wrócimy tu wkrótce i zwiedzimy obiekty widoczne z wyspy.

Warto wejść na wiadukt, którym można przejść na drugą stronę Starej Pregoły. Przy placu stoi okazały budynek pełniący rolę Muzeum Sztuki.

Muzeum Sztuki od strony Pregoły
Muzeum Sztuki

Z  wiaduktu, w całej krasie ukażą się obiekty Wioski Rybackiej.

Wioska Rybacka- widok z wiaduktu

Kaliningrad bardzo mi się spodobał, jest miastem, do którego chce się wrócić. Mam nadzieję, że wkrótce odwiedzę je ponownie, a przy kolejnej wizycie zaplanuję również czas na spacer po Mierzei Kurońskiej.

  1. Odpowiedz

    Pięknie prezentuje się Kaliningrad. Moja podróż do enklawy Rosji jeszcze przede mną. Dobrze się stało, że zniesiono opłaty wizowe.
    Na Mierzei Kurońskiej byłam po stronie litewskiej, tam także jest Muzeum Kanta.
    Serdecznie pozdrawiam z Suwalszczyzny.

      • admin, 11 sierpnia 2019, 10:26
      • Autor

      Odpowiedz

      Ja niedługo jadę, do Obwodu Kaliningradzkiego, drugi raz. Mam zamiar, jak dopisze pogoda, udać się na Mierzeję Kurońską. Pozdrawiam z Łomży.

      1. Udało mi się trochę pozwiedzać Obwód Kaliningradzki, ale Kaliningrad zbytnio mnie nie zachwycił. Może to jest złe określenie, ale wymęczyła mnie jazda po tym mieście. Kaliningradczycy jeżdżą okropnie – szybko, wymuszają, zajeżdżają… W godzinach szczytu, a są one od rana do wieczora, jest problem z zaparkowaniem. Całe szczęście, że większość parkingów jest bezpłatna. Zdecydowanie wolę inne miasta Obwodu, w których życie toczy się w rytmie „slow”. Jedyne ładne miejsca w mieście to zakątek- wioski rybackiej i okolice Muzeum Bursztynu. Rejs stateczkiem odbywa się wzdłuż portu przy którym cumują statki, które przypominają stertę złomu. Warto do Kaliningradu wybrać się na zakupy wszelkiego rodzaju, bo tak obficie zaopatrzonych marketów chyba nigdzie nie widziałam. Szczególnie polubiłam sklepy Wiktorii, które królują w całym Obwodzie. Czy powrócę do Kaliningradu?- chyba tak, ale tylko traktując to miasto jako miejsce tranzytu do nadmorskich miejscowości, do Świetłogorska, Zielonogradzka czy też Janternego, które zupełnie mają inny charakter niż stolica Obwodu.

          • admin, 10 września 2019, 19:04
          • Autor

          Odpowiedz

          Właśnie ze względu na okolice Pregoły i Jeziora Górnego chętnie pojechałam do Kaliningradu kolejny raz, na nieco dłużej. Przy okazji wyskoczyłam do Jantarnego, Zielonogradzka i na Mierzeję Kurońską. Co do parkowania, to fakt, w Kaliningradzie czasami ciężko znaleźć miejsce parkingowe. Największy problem mieliśmy w okolicy Baszty Wrangel. W Zielonogradzku i Jantarnym, w okolicach plaży, też mieliśmy kłopot ze znalezieniem wolnego miejsca na zaparkowanie samochodu. Ja od siebie do Kaliningradu mam ok 240 km. Darmowa e-wiza i niedaleka odległość były dodatkowymi elementami przemawiającymi za wyjazdem w te okolice. Największy minus to stanie na granicy. Trochę od tego odwykliśmy. Z pewnością wróciłabym jeszcze raz do Kaliningradu, bo miasto mi się podobało, oczywiście nie całe. Spotkaliśmy tam bardzo przyjaznych Rosjan. Najchętniej pojechałabym kolejny raz na niemal dzikie plaże na Mierzei Kurońskiej.

    • Basia, 11 sierpnia 2019, 22:29

    Odpowiedz

    Pięknie prezentuje się ten wyjazd, może i mi będzie dane zobaczyć te miejsca. Pozdrawiam

      • admin, 11 sierpnia 2019, 22:52
      • Autor

      Odpowiedz

      Życzę Ci takiego wyjazdu. Też pozdrawiam.

    • Barbara Walczuk, 31 sierpnia 2019, 20:19

    Odpowiedz

    Dorotko, z Tobą i do Kaliningradu i na koniec świata! To była najatrakcyjniejsza wyprawa tych wakacji!
    Dzięki, że potrafisz każdą przeszkodę – z niebywałym wdziękiem- zamienić w przygodę.
    Polecam swoją skromną osobę do wspólnego wyjazdu na lato 2020.Uściski dla Całej Rodzinki!

      • admin, 31 sierpnia 2019, 22:26
      • Autor

      Odpowiedz

      Dziękuję za komentarz i miłe słowa. Wezmę pod uwagę pomysł wspólnego wyjazdu w przyszłym roku. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.