Wycieczka do tuneli Cu Chi z Ho Chi Minh

Wycieczka do tuneli Cu Chi z Ho Chi Minh była wybrana przez nas ze względu na męską część naszej sześcioosobowej grupy. W rzeczywistości okazało się, że z udziału w niej, kobiety były nie mniej zadowolone od swoich mężów. Z powodu święta Tet nie organizowaliśmy wyjazdu na własną rękę. Skorzystaliśmy z pomocy Romka – właściciela skromnego hoteliku Legend Saigon Hotel w Ho Chi Minh, który załatwił za nas formalności i zarezerwował półdniową wycieczkę w miejscowym biurze podróży oraz odprowadził nas na miejsce zbiórki. Gdy wsiedliśmy do autokaru, każdy otrzymał butelkę wody. W międzynarodowej grupie ruszyliśmy w kierunku podziemnego miasta. Do przejechania mieliśmy około 70 km. Obsługa była w języku angielskim. Na miejscu przewodnik bardzo profesjonalnie zajmował się naszą grupą, kupił bilety, oprowadził po terenie dżungli i tunelach, ciekawie opowiadał  o ich budowie, walkach oraz życiu żołnierzy Wietkongu w czasie drugiej wojny indochińskiej.

Kasa biletowa do tuneli Cu Chi

Pierwsze około 50 km tuneli wybudowano w latach 40 ubiegłego wieku podczas wojny Wietnamu z Francją. Rozbudowano je na początku wojny wietnamskiej. Łączyły przedmieścia Sajgonu z granicą Kambodży. System wąziutkich podziemnych przejść i pomieszczeń budowany był przez Wietnamczyków przy użyciu prymitywnych narzędzi: koszyka i kilofa.

Przewodnik prezentujący sprzęt wykorzystywany do kopania tuneli

Co raz trzeba było wynosić wykopany materiał albo wyrzucać go do rzeki, gdzie woda zabierała piasek. Nie widać wtedy było, że coś jest budowane. Aż dziw, że w sumie udało się stworzyć podziemny system tuneli liczący około 250 km długości. Oprócz wąskich korytarzy były większe podziemne pomieszczenia służące do spania, jako kuchnie, centra dowodzenia, pełniące rolę warsztatów produkujących  broń, magazynów broni i żywności czy szpitali.

Makieta obrazująca wygląd fragmentu podziemnych przejść i pomieszczeń

Część tuneli przeznaczonych do przejścia dla zwiedzających, została poszerzona, a i tak są wąskie. Drogę trzeba pokonywać w pozycji bardzo pochylonej lub na czworaka. Jestem drobna, wchodziłam do środka i nie wyobrażam sobie, jak Wietnamczycy przemieszczali się w nieposzerzonych korytarzach.

Jedno z wejść do tunelu
Wielkość wejścia, obok stopa rozmiaru 42.

Rośli amerykańscy żołnierze klinowali się w nich. Dlatego do poruszania się po tunelach szkolili drobniejszych współtowarzyszy niedoli, których nazywali szczurami kanałowymi.  Jeżeli planujecie zwiedzanie Cu Chi pamiętajcie, że nie wskazane jest wchodzenie do tuneli osobom z klaustrofobią lub kłopotami z kręgosłupem.

Tunel

To nie jedyna atrakcja tego miejsca. Na terenie bazy jest muzeum, w którym między innymi zobaczyć można samoloty i czołgi, których używano podczas wojny. Stoją pod przysłowiową chmurką. W jednym z pomieszczeń jest wystawa broni i przeróżnego kalibru pocisków.

Cu Chi – muzeum sprzętu wojskowego z okresu wojny Wietnamu z USA

Podczas krótkiego spaceru przez las mija się manekiny ubrane w stroje wojskowe i ciekawe sandały robione z gumy. Ich fenomen polega na tym, że można je nosić po odwróceniu o 180 stopni i odpowiednim przepięciu pasków. Chodząc tak i zostawiając ślady, Wietnamczycy wprowadzali w błąd żołnierzy wrogiej armii, co do kierunku swojej wędrówki.

Droga przez las wiodąca do tuneli
Manekiny
Materiał do produkcji sandałów

Życie w podziemnym mieście toczyło się przez długi czas i  trzeba było zabezpieczać podstawowe potrzeby jego mieszkańców. Wentylację stanowiły otwory ukryte wśród liści i ledwo dostrzegalne przez niewytrawne oczy. W podziemnych kuchniach gotowano posiłki, ale tylko nad ranem, gdy nad powierzchnią unosiły się mgły i przysłaniały dym wydobywający się spod ziemi. Wietnamczycy ukrywający się  w tunelach cierpieli głód, dokuczało im robactwo i trapiły ich choroby.

Podczas walk Amerykanie wykazywali się okrutnością, ale Wietnamczycy nie byli im dłużni. Prócz podziemnego miasta na terenie dżungli na żołnierzy amerykańskich czekały liczne wymyślne pułapki. W trakcie zwiedzania jest możliwość zobaczenia ich i poznania zasad działania.

Różne rodzaje pułapek stosowanych przez Wietnamczyków

Część tuneli poprowadzonych było pod bazą amerykańską. Wietnamczycy bronili dostępu do wejść i wymyślali coraz to inne sposoby zabezpieczania się przed wykryciem ich przez psy amerykańskich żołnierzy. Sypali pieprz, by zwierzęta nie wyczuwały zapachu. Gdy psy zaczynały kichać, amerykańscy żołnierze zaczęli wreszcie kojarzyć, że robiły to  w okolicach wejść. Innym sposobem zmylenia psów było używanie mydeł stosowanych przez wrogą armię, by zbliżyć się zapachem do amerykańskich żołnierzy. Tunele Cu Chi są symbolem oporu Wietkongu.

W trakcie zwiedzania była krótka degustacja bulw batatów maczanych w soli z orzeszkami.

Bataty

Ostatnim punktem, jak w wielu muzeach, jest sklepik, w którym można kupić pamiątki. Moją uwagę przykuły wyroby recyklingowe z puszek po napojach. Widać je na zdjęciu poniżej.

Recykling

Po zwiedzaniu, chętni, oczywiście za dodatkową opłatą, mogą wykupić strzelanie. W naszej grupie znalazły się cztery takie osoby. Podjechaliśmy autokarem pod strzelnicę, zainteresowani wyszli z przewodnikiem postrzelali, pozostali czekali na nich w autokarze. Na szczęście trwało to może 10 minut. Poniżej zamieszczam tablicę z cennikiem (styczeń 2020 rok).

W roku 1993 w okolicy tuneli Cu Chi wybudowano świątynię upamiętniającą Wietnamczyków, którzy w obronie ojczyzny stracili życie. 

Świątynia upamiętniająca poległych Wietnamczyków

Wycieczka przebiegła sprawnie i nie żałowaliśmy, że zdecydowaliśmy się na zorganizowany wyjazd.

    • Urszula, 21 listopada 2020, 21:25

    Odpowiedz

    Tragiczna historia tego narodu. Byli u siebie i bronili swojego dobytku.
    Podziwiam, że się zdecydowaliście tam wejść. Ja odpadam, spanikowałabym w tych wąskich wejściach. A oni tam mieszkali…
    Dzięki:)))

      • admin, 22 listopada 2020, 16:33
      • Autor

      Odpowiedz

      Mimo wszystko, nie jest to przygnębiające miejsce. Zdecydowanie bardziej przeżyłam wizytę w Muzeum Pozostałości Wojennych w Ho Chi Minh. To było dla mnie bardzo przykre doświadczenie.

  1. Odpowiedz

    Jak dla mnie to przerażające miejsce! Ale na pewno warto je odwiedzić z szacunku dla Wietnamczyków, którzy walczyli o wolność ojczyzny.

      • admin, 22 listopada 2020, 18:20
      • Autor

      Odpowiedz

      Niewątpliwie, miejsce jest godne polecenia. Na szacunek zasługuje determinacja Wietnamczyków i ich pomysłowość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.