Ho Chi Minh – spacer po mieście

Początki miasta sięgają XVII wieku. Ho Chi Minh jeszcze kilkadziesiąt lat temu miało nazwę Sajgon, jak rzeka, nad którą jest położone. I do tej pory wśród wielu jego mieszkańców ta nazwa jest nadal używana. W latach 1954-1975 pełniło rolę stolicy Wietnamu. Wraz z utratą funkcji stolicy, miasto przemianowano oddając w ten sposób cześć przywódcy Ho Chi Minhowi.  

Szukając przed wyjazdem informacji o Ho Chi Minh, znalazłam niepochlebne opinie, że miasto ma niewiele do zaoferowania. Ja polecam kilka ciekawych moim zdaniem atrakcji, a nie do wszystkich dotarłam. Dzisiaj przedstawię trasę, która ma nieco ponad 6 km i bez problemu da się ją pokonać wyłącznie pieszo nie padając ze zmęczenia.

W Ho Chi Minh tradycja miesza się ze współczesnością. Znajdziecie tu drapacze chmur, szerokie bulwary i wąskie ciasne uliczki, ekskluzywne sklepy i targi oferujące nie tylko egzotyczne owoce, ale też mięso i ryby. Targi spożywcze chyba najbardziej mogą zaszokować europejskiego turystę, zwłaszcza jeżeli pomyśli o higienie takiego miejsca.

Zgodnie z planem przygotowanym wcześniej, mieliśmy wystarczająco dużo czasu na zwiedzanie dawnej stolicy Wietnamu.

Spacer po Ho Chi Minh to moim zdaniem dobry sposób na zwiedzanie miasta i doświadczenia jego różnorodności. W zupełności wystarczy na to jeden dzień. W Ho Chi Minh spędziłam kilka dni, bo był to punkt wypadowy do Delty Mekongu i Tuneli Cu Chi,  dlatego w niektórych miejscach byłam kilkukrotnie  o różnych porach dnia.

Central Market z azjatyckim jedzeniem

Pierwszym punktem na trasie naszego zwiedzania był Central Market. Znajdował się dosłownie 200 m od hoteliku, w którym mieszkaliśmy. Zapamiętałam je, głównie jako miejsce z licznymi barami serwującymi egzotyczne dla nas azjatyckie jedzenie. Podczas naszego pobytu panował w nim spory ruch. Jeżeli nawet nie jesteś głodny, to warto wejść i poczuć jego klimat.

Đền Nữ thần Mariamman hinduistyczna świątynia poświęcona Mariamman

W  drodze do Muzeum Pozostałości Wojennych mijaliśmy świątynię hinduistyczną poświęconą bogini deszczu „Mariamman” uważanej za uzdrowicielkę chorób np. ospy. Zbudowali ją indyjscy kupcy pod koniec XIX wieku. Wejście do świątyni jest bezpłatne i można do niej zajrzeć w godzinach 07:00 – 19:00. Stoi przy ulicy Trurong Dinh 45.

War Remnants Museum (Muzeum Pozostałości Wojennych)

Po nieśpiesznym przejściu około 1  kilometra, dotarliśmy do Muzeum Pozostałości Wojennych. Zwiedzanie jego zajęło nam nieco ponad godzinę.

Główny budynek Muzeum Pozostałości Wojennych

Na niewielkiej powierzchni na zewnątrz stały samoloty, czołgi łodzie, działa i niewybuchy.

W budynku głównym, w kilkunastu salach mieszczących się na kilku kondygnacjach eksponowano między innymi zdjęcia, mapy i broń z okresu wojny z amerykanami. Obok wietnamskich opisów  były też informacje w języku angielskim. Muzeum przedstawia nieludzkie metody walki amerykańskiej armii i tragiczne losy narodu wietnamskiego.  Z licznych informacji prezentowanych w muzeum dowiedziałam się, że w latach 1961- 1971 wojska USA przeprowadziły 19905 misji. W okresie tym rozpylili 80 milionów litrów toksycznych substancji między innymi Agent Orange, silny defoliant. Działanie trucizny powoduje zrzucanie liści przez rośliny. W połączeniu z TCDD wywołuje u ludzi zmiany wyglądu twarzy, upośledzenia, niedorozwoje i zwiększoną podatność na choroby nowotworowe. Skutki są widoczne wiele lat po wojnie. W wyniku skażeń ucierpieli Wietnamczycy z około 26000 wiosek rozsianych na terenie około 3,06 miliona ha, co stanowi ¼ powierzchni Południowego Wietnamu. Na ziemiach obejmujących 86% tej powierzchni Amerykanie rozpylali chemikalia więcej niż 2 razy, a na 11% więcej niż 10 razy. Niektóre z prezentowanych tam zdjęć były bardzo drastyczne. Wśród eksponatów znajdują się zdeformowane ludzkie płody. Dlatego nie polecałabym wchodzenia do muzeum z dziećmi.

Wizyta w tym miejscu wywarła na mnie niesamowite wrażenie, była wstrząsająca. Nie zwiedzałam ekspozycji poświęconej więźniom.

Muzeum czynne jest od 7:30 do 18:00. Ostatnie wejścia są na pół godziny przed zamknięciem obiektu. Koszt w styczniu 2020 roku to wydatek rzędu 40000 VDN. Budynek główny jest klimatyzowany i posiada windę.

Dinh Thống Nhất (Pałac Zjednoczenia)

Z Muzeum Pozostałości Wojennych sąsiaduje budynek z 1966 roku, w którym mieści się Pałac Zjednoczenia. Nie weszliśmy do środka, przygnębieni jeszcze eksponatami, wiadomościami i fotografiami oglądanymi kilka minut wcześnie. Zrobiliśmy zdjęcie budynku z zewnątrz i ruszyliśmy dalej.

Pałac Zjednoczenia

Đường sách Thành phố Hồ Chí Minh (Uliczka z księgarniami)

Przy tej niewielkiej uliczce zlokalizowanej naprzeciwko Katedry Notre Dame znajdują są liczne księgarnie. Od razu przyciągnęła naszą uwagę. Prezentowała się zachęcająco, a dodatkowej atrakcyjności dodawały jej dekoracje z okazji święta Tet.

Uliczka Księgarzy w Ho Chi Minh

Mimo, że nie mieliśmy jej w planie weszliśmy na chwilę zachęceni jej wyglądem i to był dobry pomysł.

Jakie było nasze zaskoczenie, gdy wśród książek wystawionych na ulicznym stoisku zauważyliśmy trzy polskie tytuły: Kariera Nikodema Dyzmy, Quo Vadis i Znachor. No nie rozpoznaliśmy ich po tytule,  tylko po zdjęciach aktorów na obwolutach. I oczywiście upamiętniliśmy to na zdjęciu. To był kolejny polski akcent, który zauważyliśmy podczas naszego pobytu w Wietnamie.

Katedra Notre Dame

Rzymskokatolicki kościół zbudowany z czerwonej cegły pod koniec lat osiemdziesiątych XIX wieku jest pozostałością po francuskich kolonistach. Materiały na jego budowę sprowadzano z Francji. Przed świątynią stoi figura Najświętszej Marii Panny.

Katedra Notre Dame w Ho Chi Minh

Od 2018 roku jest w remoncie i podczas naszego pobytu w styczniu 2020 roku była niedostępna dla zwiedzających. To druga katedra Notre Dame, którą mieliśmy okazję zobaczyć podczas pobyty w Wietnamie. Pierwszą, którą obejrzeliśmy stoi w Hanoi.

Poczta Główna

Po przeciwnej stronie ulicy z katedrą Notre Dame sąsiaduje budynek Poczty Głównej wybudowany pod koniec XIX wieku w stylu kolonialnym. Zaprojektował go Maria-Alfred Foulhoux, pełniący w Sajgonie rolę głównego architekta. Trudno przeoczyć ten okazały budynek.

Gmach Poczty Głównej w Ho Chi Minh

Wejście do środka jest darmowe. Możecie tam kupić znaczek pocztowy, nadać przesyłkę oraz zafundować sobie różnorodne pamiątki. Poczta co roku odwiedzane jest przez miliony turystów.  Wnętrze bardziej przypomina halę dworca kolejowego niż pocztę, wygląd sklepienie wywołał u mnie skojarzenie z paryskim muzeum d’Orsay. Na ścianie w centralnym punkcie nie zabrakło portretu Ho Chi Minha.

Hol Poczty Głównej w Ho Chi Minh

Moją uwagę przykuły też budki telefoniczne. Z zegarami wskazującymi aktualny czas w pięciu miastach.

Ratusz miejski, dawny hotel de Ville  

Oddalony jest od poczty zaledwie o pół kilometra. Okazały budynek miejskiego ratusza powstał na początku XX wieku, jego fasadę zdobią liczne płaskorzeźby. Prezentuje się naprawdę imponująco.

Kolonialny budynek Ratusza w Ho Chi Minh
Detale na fasadzie miejskiego ratusza w Ho Chi Minh

Bulwar Nguyen Hue 

Bulwar biegnie w stronę rzeki, prostopadle do budynku ratusza miejskiego. Idąc bulwarem w stronę rzeki,  minęliśmy pomnik wujka Ho Chi Minha.

A nieco dalej fontannę. Jest to przyjemne miejsce na krótki odpoczynek w otoczeniu zieleni.

Patrząc w stronę rzeki zobaczyliśmy bryłę Bitexco Financial Tower.

Bitexco Financial Tower

Jest to nowoczesny, 68-piętrowy budynek ze stali i szkła, wysokości 262 m, z lądowiskiem dla  helikopterów. Inspiracją projektanta był pąk kwiatu lotosu. Bitexco Financial Tower oddano do użytku w 2010 roku.

Wielokrotnie widzieliśmy jego bryłę przemierzając pieszo miasto. Szybką windą można wjechać na 49 piętro, na Saigon Skydeck, skąd rozpościera się panorama Sajgonu. Będąc na górze nie przegapcie wejścia do niewielkiego korytarza z wystawą strojów wietnamskich.

Panorama Ho Chi Minh – widok z Saigon Skydek

Podczas spaceru nie podchodziliśmy pod  Bitexco Financial Tower. Mając dużo wolnego czasu wybraliśmy się tam, na krótko  przed zachodem słońca, by móc zobaczyć Sajgon z góry za dnia i po zmroku. Dodatkowo skorzystaliśmy z wizyty w The World of Heineken. Poznaliśmy trochę historii, twórców tego piwa i spróbowaliśmy sił  przy nalewaku, by umiejętnie napełnić trunkiem szklanki.

Każdy w cenie biletu otrzymał przy wyjściu butelkę piwa z imieniem, które podał podczas płacenia za bilet wstępu. Bilety kupiliśmy bez rezerwacji na parterze budynku. O aktualnych cenach dowiecie się ze strony: Saigon Skydeck.

Oglądając z góry panoramę Sajgonu poszukajcie 81-piętrowego drapacza chmur Landmark 81. Ten 461 m wysokości budynek oddano do użytku w 2018 roku.

Oświetlone Ho Chi Minh

Sri Dandayudhapani Temple

W drodze na miejskie targowisko natknęliśmy się na kolejną hinduistyczną świątynię, poświęconą poświęcona Muruganowi – bogu wojny, zwycięstwa, mądrości i miłości.

Cho Ben Thanh – Zadaszone targowisko

Raj dla lubiących zakupy.

Na licznych straganach kupicie pamiątki, od tych drobnych po większe i droższe. Każdy znajdzie coś na swoją kieszeń. Są tu również bary serwujące azjatycką kuchnię. I taka ciekawostka, która może zainteresować osoby nielubiące się targować. W jednej części znajdują się stragany, na których podczas zakupów należy negocjować ostateczną cenę. Jest też część, w której są wystawione stałe ceny.

Materiały oferowane na jednym ze stoisk

Pho Di Bo Bui Vien imprezowa ulica

To już ostatni punkt spaceru po mieście.

Imprezowa ulica, która ożywa wraz z ostatnimi promieniami słońca i to jest najlepsza pora na jej odwiedzenie. W dzień uliczka jest spokojna i uśpiona.

Bui Vien w ciągu dnia

Wieczorem pełna energii, rozświetlona neonami, pełna restauracji, z których wydobywają się dźwięki muzyki. Przy ulicy tej mieszczą się też biura podróży oferujące wycieczki po mieście i okolicy. Po zmroku przybywa tu wielu turystów, panuje ogólny gwar i zamieszanie.

Bui Vien po zmroku.
Bui Vien po zmroku.
Bui Vien

Spacer po mieście zajął nam około 5 godzin. Innego dnia odwiedziliśmy Bitexco Financial Tower. Bui Vien mieliśmy na wyciągnięcie ręki, bowiem nasz hotel znajdował się w odległości 100 m od najbardziej rozrywkowej ulicy w Sajgonie. I dopiero po krótkim odpoczynku i odświeżeniu wtopiliśmy się w atmosferę Bui Vien.

Czy warto odwiedzić dawną stolicę Wietnamu? Moim zdaniem tak.

W Ho Chi Minh mimo, że jest ponad ośmiomilionowym miastem, da się sporo zwiedzić pieszo. Mam nadzieję, że zachęciłam do spaceru po Sajgonie. Jest jeszcze jeden powód dla którego warto przybyć do Ho Chi Minh, dawna stolica Wietnamu jest dobrym punktem wypadowym do zwiedzenia okolicy. Ja skorzystałam z wycieczek organizowanych przez lokalne biura podróży i pojechałam do tuneli Cu Chi oraz delty Mekongu.

Inne wpisy znajdziecie w kategorii Wietnam. Zapraszam do czytania.

  1. Odpowiedz

    Tęskno mi za dalekoazjatyckimi klimatami więc z przyjemnością przeczytałam artykuł.

      • admin, 18 stycznia 2021, 15:45
      • Autor

      Odpowiedz

      Na wyjazd musimy jeszcze poczekać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.